poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 19.

Harry siedział na skraju mojego łóżka czekając, aż skończę brać prysznic i się przebiorę. Zdecydowałam się założyć szorty i t-shirt, pogoda na zewnątrz nie pozwalała ubrać nic innego. Zebrałam włosy z tyłu głowy i związałam je ciasno frotką.
- Wiesz, że nadal nie miałbym nic przeciwko, gdybyś przebrała się tutaj? - usłyszałam niski głos Harry'ego zza drzwi.
- Nadal nie masz na co liczyć. - zawołałam w odpowiedzi.
Usłyszałam jego śmiech.
- Och, daj spokój, Bo. Przecież już cię widziałem nago!
Zarumieniłam się na te słowa. Nic nie było w stanie wymazać z mojej pamięci tamtych chwil, cały czas starałam się skupić na czymś innym, ale wspomnienie dotyku jego dużych rąk uporczywie powracało. Jego palców, ust, języka... Nigdy nie przeżyłam czegoś co mogłoby się równać z uczuciem towarzyszącym mi tamtej nocy. Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi łazienki.
- Booooo. - chłopak zawył błagalnym tonem przez drewnianą powłokę.
Otworzyłam je i zobaczyłam Harry'ego momentalnie wychylającego się zza framugi. Uśmieszek rozciągał się na jego pięknej twarzy, loki opadły w nieładzie na czoło, kiedy przejechał wzrokiem wzdłuż mojej figury.
- No cholera. Jesteś już ubrana... - powiedział z nutką zawiedzenia w wesołym głosie.
Odwróciłam od niego wzrok i kończyłam poprawiać moją fryzurę, kiedy poczułam jego dłonie na moich biodrach. Stanął za mną. Wsunął palce pod luźną koszulkę i delikatnie muskał nimi skórę.
- Ale zawsze możemy to zmienić... - wyszeptał.
Jego głęboki śmiech wypełnił łazienkę, kiedy powolnym, ale pewnym ruchem zdjęłam z siebie jego ręce.
- Możemy iść. - pociągnęłam go do wyjścia.

***

Nasze dłonie były splecione, kiedy szliśmy wzdłuż parkowej alejki. Słońce obdarzało ziemię niemiłosiernie gorącymi promieniami, dzieci bawiły się w chowanego na placu zabaw. Mój wzrok przyciągnęła grupa młodych chłopaków grających w nogę. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak w taką pogodę są w stanie uganiać się za piłką. Samo patrzenie na nich sprawiało, że było mi jeszcze bardziej gorąco.
Gwałtownie odwróciłam głowę spowrotem w ich kierunku, kiedy jeden z nich wydał mi się znajomy. Jake. Modląc się żeby Harry go nie zauważył, starałam się pokierować nas w inną stronę, ale było za późno.
- Jak tam, skarbie? - zawołał Jake.
Głowa Harry'ego momentalnie odwróciła się w stronę dobiegającego głosu. Jego dłoń mocniej ścisnęła moją, zanim ją puścił i pozwolił opaść po boku mojego ciała. Widziałam jak jego oczy zasnuwają się ciemną mgłą, a brwi nad nimi osuwają się nisko i niemal łączą w jedną. Przycisnęłam dłonie do jego torsu, kiedy ze złością ruszył na przód. 
- Harry, stój! Nie możesz wszystkiego rozwiązywać przemocą. Wiem, że jesteś ponad tym.- starałam się mówić pewnie, ale mój głos nadal brzmiał błagalnie.
- Bo, poczekaj tu na mnie. - powiedział nawet na mnie nie patrząc.
- Nie.
Spojrzał na mnie z góry z irytacją wypisaną na twarzy. Duże dłonie chwyciły moje nadgarstki, kiedy próbował odsunąć mnie ze swojej drogi, ale nie ustąpiłam. Wyślizgnęłam się z jego uścisku. 
- Harry, tu są dzieci. Jestem pewna, że nie chcesz iść przestraszyć. Zastanów się przez chwilę, nad tym co robisz!
Spojrzał na mnie, a jego zielone oczy zabłyszczały, gdy zdał sobie sprawę, że jesteśmy w parku pełnym bawiących się dzieciaków w samym środku dnia. To na pewno nie było ani miejsce, ani czas na wszczynanie czegokolwiek z Jake'iem. 
- Ty tu poczekaj. - puknęłam lekko palcem w jego klatkę.
Oczywiście zaprotestował. Pociągnęłam go w stronę ławki stojącej przy alejce i chwyciłam za ramiona naciskając w dół by usiadł. 
- Proszę cię, zostań tutaj.
Oddychał głęboko, jego tors unosił się i szybko opadał. Harry nie ruszył się z miejsca, kiedy przeszłam krótki dystans, by stanąć oko w oko z Jake'iem, któremu arogancki uśmieszek nie znikał z twarzy. Odkopał piłkę do jednego ze swoich kompanów. Puścił mi prawe oko, zanim przeniósł wzrok na Harry'ego i zachichotał w jego kierunku. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak chłopak wstaje z ławki, jego szczęka była mocno zaciśnięta, tak samo jak pięści. 
- Proszę cię. Nie. - powiedziałam bezdźwięcznie ruszając ustami. 
Poczułam ulgę, kiedy zatrzymał się w miejscu. 
- Widzę, że trzymasz Harry'ego na krótkiej smyczy. Nie spodziewałem się, że ktokolwiek będzie mógł mieć nad nim taką kontrolę. - zrobił pauzę i pochylił się lekko do mojej twarzy - Musisz być dobra w łóżku. - dokończył szepcząc. 
Odetchnęłam z odrazą. 
- Jeżeli jeszcze raz zbliżysz się do mnie, albo do Harry'ego pójdę na policję i powiem im, że usiłowałeś mnie zgwałcić tamtej nocy za klubem. Zrozumiałeś? - wycedziłam przez zęby, najbardziej poważnym tonem jaki mogłam z siebie wyiskać. 
Widziałam cień niepokoju w jego oczach, ale zaraz szybko się go pozbył i zaczął się śmiać. 
- Chyba zapomniałaś co twój chłoptaś zrobił tamtej nocy. Jestem pewny, że gliny z przyjemnością dowiedzą się skąd mam te blizny. 
- Obrona. Harry bronił mnie przed tobą. Poza tym, jak ci się wydaje? Komu policja jest skłonna uwierzyć bardziej? - teraz ja zbliżyłam swoją twarz do jego - Tobie, czy mnie? 
Moje słowa natychmiast zmiotły głupkowaty uśmieszek z jego twarzy. Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę Harry'ego. 
- Oboje jesteście siebie warci, suko! - krzyknął i głośno splunął na ziemię. 
Na kilka sekund zacisnęłam mocno oczy, zanim znowu odwróciłam się w jego kierunku. Uśmiechał się, wydawało mu się, że jego komentarz zrobił na mnie jakiekolwiek wrażenie. Nie był przygotowany na obrót sytuacji, który wydarzył się sekundy później. Położyłam dłonie na jego ramionach i szybkim ruchem podniosłam kolano mierząc w jego krocze. Ból momentalnie wyrysował się na jego twarzy.
- Kurwa. - wyszeptał i zgiął się w pół. 
Pocierał rękami bolące miejsce, jego przyjaciele gapili się na nas śmiejąc się w głos. Ruszyłam z powrotem w kierunku Harry'ego, który stał ukazując szeroki rząd białych zębów. Usłyszałam jego śmiech, kiedy podeszłam bliżej. 
- Wydawało mi się, że mówiłaś coś o tym, że przemoc nie jest rozwiązaniem...
- Mówiłam. Ale ten fiutek akurat sobie zasłużył. - przyznałam.
Harry ciągle się śmiał, kiedy chwyciłam tył jego karku i przyciągnęłam go do siebie. Pocałowałam go mocno, a on oplótł swoje dłonie wokół mojej talii przysuwając mnie jeszcze bliżej. Jego tors zawibrował, kiedy cicho mruknął wsuwając swój język w moje rozchylone usta. Pisnęłam, kiedy chwycił moje biodra i przewiesił mnie sobie przez ramię, schodząc z alejki i idąc dalej poprzez trawę. 
- Chodź, skarbie. - zaśmiał się głośno.

***
Jego głowa spoczywała na moich kolanach, a ja bawiłam się jego kręconymi włosami. Umiejscowiliśmy się pod drzewem w przyjemnym cieniu, dającym nieco ukojenia od słonecznego żaru. Widziałam, że podoba mu się, jak zakręcam jego loki wokół swoich placów, delikatnie muskając przy tym skórę jego głowy. Myślałam, że usnął, ale nagle usłyszałam jego niski głos. 
- Bo?
- Mmm?
- Gdzie jest twój tata?
Zawahałam się przez moment, moje palce zastygły w jego włosach. Nie spodziewałam się takiego pytania.
- Bo?
- Ja... um...
Podniósł się dźwigając głowę z moich kolan i usiadł na przeciwko mnie. Zaśmiałam się z jego poburzonych loków, które zaraz przeczesał palcami i odgarnął na bok. 
- Zmarł, kiedy miałam 11 lat. - zrobiłam pauzę i zaczęłam nerwowo bawić się rękoma. - Miał wypadek samochodowy. - dokończyłam cicho. 
Wyciągnął dużą dłoń w moim kierunku i chwycił moje palce. 
- Przykro mi. - wyszeptał.
Podniosłam głowę i spojrzałam w jego pełne troski, zielone oczy. Uśmiechnęłam się do niego słabo, a on rozchylił swoje ramiona, żebym mogła się przytulić. Opiekuńczość Harry'ego oplotła wszystkie zmysły mojego ciała, pociągnął mnie w dół w swoim uścisku. Oboje leżeliśmy teraz na trawie. Byłam bezpieczna. Jego usta co jakiś czas delikatnie muskały czubek mojej głowy. 
- Musiałaś go kochać. - powiedział cicho. 
- Mhm. - mruknęłam leżąc na jego torsie.
Spędziliśmy tak w ciszy jeszcze jakiś czas, jego palce cały czas kreśliły kółka i inne wzory na mojej ciepłej skórze. Zaczęło się przyjemnie ochładzać, kiedy popołudnie zbliżało się ku końcowi. Jego dłonie przeniosły się na moje plecy. 
- Lubie kiedy masz rozpuszczone włosy. - wyszeptał.
Nie sprzeciwiałam się, kiedy delikatnie ściągnął z nich frotkę. Rozłożył je na moich ramionach i łagodnie wplótł w nie swoje palce.
- Tak lepiej.
Podparłam się dłonią o jego tors i uniosłam lekko, żeby dosięgnąć jego policzka, na którym miałam zamiar złożyć małego buziaka. Jego głowa odwróciła się w ostatniej chwili i nasze usta się spotkały. Dołeczki w jego policzkach pojawiły się w chwili, kiedy lekko się odsunęłam. 
- Ej! - żartobliwie klepnęłam go ręką w ramię.
- Piękna...


28 komentarzy:

  1. Jeszcze tyyyyyylko 30 rozdziałów :D Ale pomyśl, ile radości. Życzę powodzenia i wytrwałości ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. słodziusiowaty rozdział. co za słowo XD ale nie potrafię tego inaczej określić. i Bo się zmieniła. zadziorna :D to się na pewno podoba Haroldowi :D
    Jake to fiut. tak delikatnie mówiąc :D tylko obawiam się, że to nie początek i on jeszcze coś wymyśli.
    no cóż. dziękuję za rozdział 19, i czekam zniecierpliwiona na 20! :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, jakie to wspaniałe ;_______; i jeszcze Twoje tłumaczenie jest tak zajebiste, że mam wrażenie, że to Ty piszesz, a nie jakaś tam Hannah. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. DZIĘKUJE CI, ŻE TO TŁUMACZYSZ ! <3 nie jestem najgorsza z angielskiego, ale swobodniej się czyta w ojczystym języku, a szkoda byłoby nie przeczytać TAKIEGO opowiadania. Poza tym twoje tłumaczenie jest na tyle dobre, że tekst manipuluje moimi uczuciami, dosłownie. No i czyta się go płynnie i lekko, za co ci jeszcze raz DZIĘKUJE, oby tak dalej ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedy to czytam to po prostu czuje sie jakbym tam była a to działo się na prawdę na prawdę dobrze ci idzie tłumaczenie a to opowiadanie jest superowe <3

    OdpowiedzUsuń
  6. jesteś dla mnie tak samo Ważna jak Autorka ''Dark''... serio, dziękuję <3 życzę wytrwałości! :) xxx

    OdpowiedzUsuń
  7. oooooooooooooooooooooooooooooo chyba jestem od tego uzależniona :D

    OdpowiedzUsuń
  8. djhgjhxsjhdsxbnjzsknjdhxbsk umieram

    OdpowiedzUsuń
  9. najlepsze. opowiadanie. ever.

    jaki Harry jest cudowny... umieram jak dziewczyna powyżej, oraz uzależniłam się jak dziewczyna jeszcze wyżej. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak słodko ♥
    A Bo nieźle dowaliła temu idiocie ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tak jak Katie xD
    Wreszcie wiem co z jej ojecem, chociaz przypuszczalam, ze to bedzie wlasnie to.
    Irytuje mnie troche, ze tak nagle Harry sie zmienil. Tzn teraz jest slodki i wgl, ale tego brutala tez lubilam i az dziwnie jakby to byla inna osoba niz na poczatku tego bloga. Zupelnie inna! No, ale zwalmy na to, ze sie zakochal. ;/
    Chyba jakims cudem udaje mi sie ratowac psychike - nie wiem czy to kwestia podejscia czy moze jestem dojrzalasza, ale chyba w miare nizele to znosze. xD
    Chociaz to troche irytujace, ze oni nie robia nic po za calowaniem i obmacywaniem. To chyba pierwszy taki rozdzial, gdzie bylo tego tylko troche. xd

    OdpowiedzUsuń
  12. Końcówka była słodka, a co do kolanka to Brawo dla Bo należało się Jake'owi i fakt nareszcie Bo jest pewniejszy siebie, to pewnie dzięki Hazzie.. :D czytam kolejny.. :3

    OdpowiedzUsuń
  13. kurczę robi się za słodko, ten arogancki Harry bardziej mnie kręcił. Kiedy czytałam na początku to nie mogłam oddychać a teraz.. Niech coś się wreszcie wydarzy

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale słodkie *0*. Jedyne czego się boję jest fakt że to opowiadanie się kiedyś skończy :c

    OdpowiedzUsuń
  15. zajebiste Boże mega! :D
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak !! BO RZĄDZI !! :D
    pięknie trafiłaś Jake'a !! ;D

    aż się zdziwiłam kiedy Harry posłuchał Bo i nie przylał tamtemu dupkowi ^.^
    grzeczny chłopiec się słucha xD

    @Mo_Love_1D

    OdpowiedzUsuń
  17. Laska pokazała na co ją stać. Haha, tak trzymać!
    @TheIrishsWife

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jestem fanką 1D. Nigdy ich specjalnie nie wielbiłam, ale nigdy też nie odczuwałam potrzeby nazywania ich ''pedałami''. Na tego bloga trafiłam dzięki koleżance i się nie zawiodłam. Serio, to fajnie, że to tłumaczysz. Ale moim zdaniem nie powinnaś zbierać gratulacji, bo... no cóż, nie jesteś autorką tego opowiadania.

    OdpowiedzUsuń