poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 6.

Chciałam uniknąć wszelkich pytań mojej mamy, dotyczących mojego wyglądu, więc kiedy usłyszałam jej wołanie, szybko wspięłam się po schodach i udałam się mojego do pokoju, gdzie mogłam się ukryć. Kiedy następnego ranka zapytała, jak poszła randka, nie byłam zbyt wylewna w informacjach. Nie bardzo miałam ochotę wnikać w szczegóły poprzedniego wieczora, jak to wyskoczyłam przez okno w toalecie, byłam ścigana przez mojego "randkowicza" i wpadłam prosto do wody w porcie. Nie wydaje mi się, że mogłaby to zrozumieć, zwłaszcza z jej wyidealizowanym obrazem Harry'ego.


***


- Przepraszam?
- Witam, jak mogę pani pomóc?  - uśmiechnęłam się do kobiety, stojącej na przeciwko mnie. 
- Tak... Szukam nowego albumu McFly. Moja córka ich ubóstwia i chciałam jej zrobić prezent na urodziny. 
- Oczywiście. Proszę za mną. 
Poprowadziłam ją do bocznej nawy z płytami, zatrzymując się przy półce z literą "M". Moje palce szybko przeczesywały opakowania, by w końcu wyciągnąć to właściwe. 
- Proszę bardzo. - uśmiechnęłam się pogodnie - To bardzo dobry album, na pewno spodoba się pani córce. 
- Dziękuję za pomoc. 
Odwzajemniła uśmiech i ruszyła w stronę kasy. Nie myślałam o niczym specjalnym, kiedy odkładałam na miejsce płyty, które leżały w nieodpowiednich działach. Odgarnęłam włosy z twarzy i założyłam je za ucho. Uniosłam wzrok, kiedy usłyszałam, jak ktoś wchodzi do sklepu. Moje oczy rozpostarły się szerzej, kiedy rozpoznałam ciemne loki. 
Pierwszą reakcją, była chęć ukrycia się. Opadłam na czworaka, starając się przeczołgać niezauważenie do drzwi prowadzących na zaplecze. Jakim cudem dowiedział się, gdzie pracuje? Wyglądając zza rogu z ulgą stwierdziłam, że moja oaza, jest już blisko, więc postanowiłam kontynuować podróż do celu. 
-Bo? 
Zaklęłam w duchu, kiedy usłyszałam, jak Steve woła moje imię. Nie! Nie! NIE! Zwiększyłam prędkość, kiedy moja ucieczka zmierzała ku końcowi. Jęknęłam, kiedy zobaczyłam przed sobą parę białych convers'ów. Z wahaniem podniosłam wzrok, mierząc jego długie nogi, zanim spotkałam te błyszczące, zielone  oczy. Uśmiechnął się z góry, pokazując głębokie dołeczki. 
- Cześć, piękna. 
Harry złapał mnie za przedramiona i delikatnie podniósł z podłogi. Oswobodziłam się z jego dotyku, kiedy odgarniał włosy z mojej twarzy.
- Co robiłaś na podłodze? - z trudem hamował śmiech.
- Ja... Coś mi upadło. 
Zaśmiał się, było oczywiste, że nie uwierzył w moje kłamstwo. Cieszyłam się, ze byliśmy w miejscu publicznym. Dzięki temu Harry musiał nieco hamować swoje zapędy. Właściwie, to i tak publika mu nie przeszkadzała, wróciłam myślami do tego, co stało się w restauracji. 
- Dlaczego mi nie odpisałaś?
To mogło być jakże niewinne pytanie, jeśli zabrzmiałoby z ust kogoś innego. Ale oczywiście ten aspekt nie dotyczył Harry'ego.
- Zapytałeś co mam na sobie. - rzuciłam zniesmaczona. 
- I nie dostałem odpowiedzi, więc zakładam, że byłaś nago. - stłumił śmiech.
Wzdychnęłam, czy to było jedyne o czym myślał? Odwróciłam się, by odejść od niego, kiedy złapał mnie za nadgarstek. Gwałtownie przyciągnął mnie do swojego ciała, jego usta zaczęły zostawiać namiętne pocałunki na moich. Ze wszystkich sił starałam się go odepchnąć. Nawet nie drgnął, ale chciałam, żeby wiedział, że nie mam zamiaru przystać na jego zaloty. 
- Bo?
Przerwał nam Steve, co wyraźnie zirytowało Harry'ego. 
- Wszystko w porządku? - zapytał.
- Jest ok. 
Steve nie był wiele niższy od Harry'ego, ale jego blond nastroszone włosy, znacznie różniły się od loków bruneta. Zaczął iść w naszym kierunku. Widziałam po jego twarzy, że nie do końca przekonałam go swoją odpowiedzią. 
- Poppy potrzebuje pomocy na kasie. 
- Ok. Już idę. 
Harry wciąż ciasno trzymał mój nadgarstek w swojej dużej dłoni. Rzuciłam mu pospieszne spojrzenie, jego ciemne od złości oczy przeniosły się na mnie. 
- Wychodzisz ze mną jutro wieczorem. - powiedział niskim, ochrypłym głosem.
- Harry - rzuciłam ponaglającym tonem.
Uśmiechnął się do mnie pod nosem i znów wlepił brutalny wzrok w Steve'a. Nie byłam pewna, ale wydawało mi się, że chce go sprowokować. Próbowałam oderwać jego palce od mojej skóry, ale nie mogłam. 
- Lepiej będzie jak już pójdziesz. - Steve zwrócił się bezpośrednio do niego.
Harry nawet nie ruszył się z miejsca. Skrzywiłam się, gdy mocniej ścisnął mój nadgarstek. Czułam gorące powietrze, wydobywające się z jego ust na moim czole. Steve złapał mnie za rękę i delikatnie odsunął od Harry'ego. Ten był wściekły, oczywiście nie podobało mu się to, jak Steve zainterweniował odciągając mnie od niego. Poczułam ulgę, kiedy palce Harry'ego niechętnie się rozluźniły, pozwalając mi uwolnić się z jego uścisku. 
- Do zobaczenia później, Bo. 
Puścił mi oko odwracając się do wyjścia. Mięśnie na jego plecach zarysowały się widocznie, kiedy popchnął  ciężkie sklepowe drzwi. 
- Wszystko w porządku?
Odwróciłam wzrok od znikającego za oknem Harry'ego i spojrzałam na Steve'a.
- Tak... Dzięki za...to. - uśmiechnęłam się zakłopotana. 

***

-Dziękuję. 
Wręczyłam mężczyźnie jego torbę z zakupami, zanim odwrócił się i udał do wyjścia. 
- Idę na lunch. 
Kiwnęłam głową. Steve przeszedł przez sklep i wyszedł tylnym wyjściem przez magazyn. Rozmawiałam z Poppy, a w międzyczasie obsługiwałyśmy klientów. Straciłam ją z pola widzenia, gdy usiadła na podłodze i zaczęła reorganizować sekcję albumów z literą "S".  
Odwróciłam głowę, gdy usłyszałam za sobą łoskot. 
- Steve? Myślałam, ze idziesz na przerwę. 
Otworzyłam szerzej oczy, kiedy podniósł głowę. Jego prawy policzek pokryty był krwią, która powoli sączyła się z nosa. 
- Co ci się stało?! - krzyknęłam lekko panikując. 
Szybko minęłam ladę i skierowałam się w jego stronę, on jednak wyciągnął ręce, żebym nie mogła podejść zbyt blisko niego. 
- Nie martw się. - uśmiechnął się słabo - Po prostu się przewróciłem. To nic takiego. 
- Chcesz, żebym ci coś podała, przyniosła, nie wiem? 
- Nie, wszystko jest w porządku.

***

Niedługo po tym, machałam do Poppy, gdy wychodziłyśmy ze sklepu. Steve powiedział nam, że możemy wyjść wcześniej z uwagi na to, że pod koniec dnia nie było już prawie klientów. Moje vansy odbijały się od asfaltu, kiedy szłam przez parking. Podniosłam wzrok z ziemi i przejechałam nim po równolegle zaparkowanych samochodach. Sama nie miałam auta, więc zmuszona byłam, złapać jakiś autobus, albo ruszyć do domu pieszo.
Oddech uwiązł mi w gardle kiedy zobaczyłam znajomy, czarny pojazd. Zaczęłam się rozglądać skanując moje otoczenie. Odskoczyłam do tyłu, kiedy wróciłam wzrokiem przed siebie. Wysoka sylwetka Harry'ego stała tuż przede mną. Uśmiech wkradł się na jego piękną twarz, kiedy patrzył na mnie z góry.  
- Potrzebujesz podwózki? - zapytał. 
- J..ja.. 
- Chodź. 
Zamknął moją małą dłoń w jego i pociągnął mnie lekko w stronę samochodu. Nie miałam czasu nawet zaprotestować. Wróciła wizja tego, jak mnie dotykał. Znieruchomiałam, wbijając końce pięt w twarde podłoże, starałam się zwolnić ruchy Harry'ego. 
- Co ci się stało w rękę? 
Przejechałam delikatnie kciukiem po jego kostkach. Malutkie zadrapania wyglądały na świeże. Przeniosłam wzrok na jego twarz. Z uwagą obserwował wszystkie moje ruchy. 
- Nic. - odpowiedział.
Kłamał. Starał się cofnąć rękę, ale nadal trzymałam jego długie palce. Podeszłam bliżej. Harry nie spuszczał ze mnie oczu.
- Harry, czy ty...
- To nie jest twoja sprawa, Bo. - przerwał mi szybko. 
Uderzył Steve'a. Wiedziałam. 
- Wsiadaj do samochodu. - dodał ze złością.  


25 komentarzy:

  1. no pojebało Styles'a ..
    taki niegrzeczny ALE TAK BARDZO XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbyt mało dialogów Bo.

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! Bójka.. :D jeśli to można tak nazwać..heh :3 nie mogę się doczekać ciągu następnego.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym to raczej nazwała oklepaniem mordy...

      Usuń
  4. Kurna hahaha kocham to i mojego Harry'ego <3

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham tego Harry'ego

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha! Teraz mi powiedziecie, że to Zayn jest Bad Boi! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam ! *,*
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. zaborczy Harry.. KOCHAM TO !! :D

    jestem ciekawa ile osób jeszcze Harry zamierza skrzywdzić lub może nawet zabić.. ? o,O

    @Mo_Love_1D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedziałam, że to Harry był sprawcą tego małego rozlewu krwi. To nienormalne, że Steve tak nagle nie chciał pomocy... A do tego nie dopuszczał do siebie Bo. Pewnie nasz amant zakazał mu się do niej zbliżać. To jasne; psychologia się kłania. :)
    @TheIrishsWife

    OdpowiedzUsuń
  10. Super.. Kocham..;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedno słowo czadowe

    OdpowiedzUsuń
  12. Wedlug mnie Harry idealnie pasuje do tej rolo

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się jakbym czytała opowiadanie zawodowej pisarki, a nie zwykłej dziewczyny... :0

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak czytam to zdaje mi się
    Że to nie Harry Styles tylko ktoś w moim wieku

    OdpowiedzUsuń
  15. http://syrenkaharriel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbia to haha

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże mam wkuwać a co robię? Kurde! Czytam Dark'a
    - Wierna Czytelnicza

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ona głupia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Harry aka mega psychol i prześladowca Bo 😂

    OdpowiedzUsuń